Andrzejki…

„Andrzejki dawniej”

Na dzień św. Andrzeja przypada przełom roku liturgicznego i obrzędowego. Jest to w tradycji ludowej niezwykły okres: przełomy są idealnym czasem na wróżby.

W Polsce wróżby andrzejkowe były znane już w XVI w.

Panny na wydaniu mogły poznać swego męża we śnie. Sen o ukochanym przychodził przez miniaturowy mostek zbudowany z patyczków na misce z wodą. Misę ustawiano obok łóżka. Śniąc w wigilię św. Andrzeja należało uważać, aby nie przyśnił się zły duch albo demon. W celu ochrony należało natrzeć czosnkiem klamki, progi oraz parapety.

Po przebudzeniu, już w dzień św. Andrzeja, dziewczęta losowały karteczki z imionami chłopców, które ukryły pod poduszką. Na wodzie puszczano leżące poziomo igły, albo świeczki w łupinach orzechów: zbliżone do siebie igły lub łupiny oznaczały miłość. Oprócz tego liczono sztachety w płocie, aby dowiedzieć się czy przyszły mąż będzie wdowcem lub kawalerem. Wróżono także za pomocą zwierząt, szczególnie psów, których szczekanie wskazywało kierunek przyjścia przyszłego męża. Panny przygotowywały różne jadalne przynęty, które kładziono na ławie lub na podłodze. Potem do izby wpuszczano koguta, wygłodniałego psa lub kota. Dziewczęta miały powychodzić za mąż w takiej kolejności, w jakiej zwierzę zjadło ich przynętę. Na Pomorzu w 20-leciu międzywojennym popularne stały się andrzejkowe bałabuszki, czyli małe, okrągłe bułeczki. Pieczono je z mąki ukradzionej z domu ukochanego. Jeśli kradzież nie udała się, to „normalną” mąkę, należało mielić w żarnach obracanych w przeciwnym kierunku, czyli w lewo. Także woda musiała być niezwykła: powinna zostać zaczerpnięta z naturalnego źródła o północy. Upieczone bułeczki dawano do zjedzenia psu. Panna, której bułeczka, w całości została zjedzona, miała pierwsza wyjść za mąż. Jeśli bałabuszka została rozgryziona, dziewczyna mogła zostać porzucona, albo mogła urodzić nieślubne dziecko. Pannę miała spotkać wielka tragedia, jeśli pies porwał bułeczkę i zostawił ją na progu lub pod oknem.

Oczywiście najpopularniejsza wróżbą było lanie wosku lub ciekłego ołowiu na wodę. Poruszające się kawałki wosku na wodzie nie były bez znaczenia. Zbliżające się do siebie grudki oznaczały rychłe zamążpójście. Z zastygłych na wodzie kształtów dziewczęta starały dowiedzieć się coś o swoim przyszłym mężu, np. o jego zawodzie.

Znaną wróżbą (nie tylko andrzejkową) było ukrywanie pod talerzem różnych przedmiotów: pierścionka lub wstążki, różańca lub książeczki do nabożeństwa, listka, szczególnie ruty oraz laleczki. Wylosowany przedmiot mówił o przyszłości dziewczyny: pierścionek lub wstążka to małżeństwo, książeczka do nabożeństwa lub różaniec – stan zakonny, listek – staropanieństwo, laleczka – nieślubne dziecko.

Kiedyś wróżby andrzejkowe były traktowane bardzo poważnie. Jednak na przestrzeni czasu przekształciły się w zabawę, w której razem bawią się dziewczęta i chłopcy, co wcześniej było nie do pomyślenia.

 

Źródło: https://www.tczewska.pl